Z HISTORII KOLARSTWA

Czytając stare czasopisma natknęłam się na artykuł, w którym wykorzystano fragmenty książki Bogdana Tuszyńskiego pt. „100 lat WTC i Kolarstwa Polskiego”.

Dla wielu skrót „WTC” kojarzy się z czymś zupełnie innym (tragedią z 11 września 2001 r.), ale dla „wtajemniczonych” oznacza - Warszawskie Towarzystwo Cyklistów, które swoją działalnością wybiegało poza kolarstwo i sport, a w okresie carskiej niewoli miało szczególne znaczenie.

WTC był zapoczątkowany przez hrabiego Edwarda Chrapowskiego 6 kwietnia 1886 r. - to już prawie 122 lata . Można sobie wyobrazić czym była jazda na tym wehikule - „trzykołowym wózku samojezdnym”, który w ruch wprowadzany był siłą mięśni nóg – zapewne bardzo silnych. Jazda takim środkiem lokomocji musiała być męcząca i zapewne hałaśliwa, biorąc pod uwagę, że obręcze kół były stalowe i ciężkie. Mimo wszystko jazda tym „pradziadem” dzisiejszego roweru była na tyle pasjonująca, że rosło grono entuzjastów, które zapoczątkowało i założyło powstanie towarzystwa, które z kolei było inicjatorem wybudowania toru cyklowego na Dynasach. Nigdy nie pomyślałabym, że tor ten w owych czasach był jednym z najwspanialszych obiektów sportowych Europy.

Podobnie jak teraz liderzy sportu rowerowego byli ulubieńcami publiczności i jednocześnie najlepszą reklama dla uprawiania tego sportu. Organizowane były wycieczki do okolic podwarszawskich oraz odległych miast. Jazda rowerem była również zalecana na różne dolegliwości zdrowotne. O zaletach jazdy rowerem przekonywał (i czynnie uprawiał ten sport) Bolesław Prus, natomiast Henryk Sienkiewicz był członkiem WTC. Ważnym elementem WTC był ich sztandar, który został zalegalizowany (dzięki sprytowi Wacława Gąsiorowskiego) przez cara Mikołaja II. Była to historyczna chwila dla polskiego kolarstwa. W 1924 r. w Paryżu po raz pierwszy w historii Polska wywalczyła srebrny medal olimpijski (4000m na dochodzenie).

 

 

W październiku 1937 roku odbyły się ostatnie wyścigi na Dynasach, ponieważ Towarzystwo nie było w stanie wykupić terenu na własność, a termin dzierżawy minął - tor rozebrano. W 1946 r. reaktywowano działalność podejmując częściowo dawne zadania, a w 1947 r. członkowie WTC zorganizowali uroczyste otwarcie sezonu kolarskiego.

 

Myślę, że naszemu Klubowi Turystyki Kolarskiej „Turkot” jest daleko do Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, ale cieszmy się z tego co mamy.

 

Na zakończenie pragnę zacytować zaproszenie Bolesława Prusa do jazdy rowerowej.

 

„(...) Jeżeli masz pieniądze, kupuj rower. Nie lękaj się trudów początkowej nauki, naucz się jeździć i wyjeżdżaj jak najdalej za miasto. W krótkim czasie zgrubieją ci muskuły, odzyskasz sen, apetyt i dobry humor, staniesz się człowiekiem zdrowym i dzielnym podziękujesz niżej podpisanemu, że Cię tak gorliwie zachęcał. Wierz mi tymczasem na kredyt, że znajdziesz przyjemność, o jakich nie marzyłeś i energię, jakiej w sobie nie przypuszczałeś (...)”

 

Mam nadzieję, że autor przytoczonego cytatu musi liczyć na sukces – zatem zapraszam.